Michał Jeżewski. Żonaty, jedno dziecko, syn. Od pół roku mieszka w Ameryce Południowej wysłany tu do pracy. Oprócz triathlonu poluje kiedy tylko może. Zaczął biegać jakieś 7 lat temu - kiedy po powrocie z wakacji nie dopiął koszuli. Potem przyszedł triathlon - bo samo bieganie to nuda była. Nadal nie umie pływać, słabo biega i nie lubi jeździć na rowerze.

Od roku mieszkasz i pracujesz w Ekwadorze. Jak wygląda życie triathlonisty w Ekwadorze?

W moim przypadku łatwo nie jest. Mieszkam w stolicy Ekwadoru - Quito. 2.800 m n.p.m. Czyli wysoko i sucho. Słabe warunki dla triathlonistów szosowych. Nie ma otwartej wody do pływania, brak płaskich odcinków do treningów rowerowych. Jedyna płaska trasa to stare lotnisko, jednak 3 godziny rower w tlenie na pętli 3 km....

Z bieganiem też jest różnie, bo albo trzeba uciekać w góry - i na przykład podbiec sobie z 2.800 na 3.600 - albo "kisić" się w parku miejskim. Smog naprawdę daje się we znaki. Do tego niedawno obudził się wulkan Cotopaxi i oddycha się bardzo ciężko.

Dodatkowo, triathlon nie jest tu zbyt popularny. Możliwe, że częściowo jest to wina cen sprzętu. Ekwador jest niemożebnie drogi. Jako że jest krajem dolarowym o bardzo wysokich podatkach... zapasowa dętka 15$, mała pompka 36$, nabój CO2 13$. Naprawdę podstawowy rower szosowy - na aluminiowej ramie i osprzęcie to wydatek 3.000$. Ogólnie ceny jak w Polsce, tylko że zamiast złotówki dolar.

Dość ciężko też o urozmaiconą dietę. Było to jedno z kilku rozczarowań Ekwadorem. Kuchnia tu jest naprawdę uboga. Składa się z ryżu, kukurydzy, fasoli i ewentualnie kawałka mięska. Indianie raczej nie potrzebują jakichś uniesień smakowych, więc z przypraw mamy sól... pieprz... ostrą paprykę. I tyle. Trudno jest utrzymać zbilansowaną dietę. Sytuacje ratują świeże owoce. Ale i te trzeba wiedzieć gdzie kupić. Ekwadorczycy, nie wiedzieć czemu, lubią owoce niedojrzałe. Co z tego, że mogę cały rok kupić truskawki... jak one są zielone.

Sytuację ratuje banan. W zasadzie banany. Są duże, średnie i zupełnie malutkie. Zielone, żółte i czerwone. Duże (zielone i żółte) w ogóle nie są słodkie. Piecze się je na grilu i podaje z ostrym serem. Moje ulubione to czerwone. Mają lekko wiśniowy posmak. Tak więc czego jak czego, potasu mi nie brak.

Tegoroczna gdyńska „herbata” pozwoliła Ci poznać w realu wielu ludzi, których znałeś tylko z Facebooka.

Moją przygodę z triathlonem zacząłem 4 lata temu. Nie mieszkałem już wtedy w Polsce - 5 lat spędziłem w Rumunii. Tak więc wszystkie nowe znajomości triathlonowe to FB i inne fora internetowe. Do tego lata w Polsce startowałem tylko raz - na gdyńskiej "herbacie" 2 lata temu. Ale to był początek, za wielu ludzi nie znałem... z zasady jestem nieśmiały... W tym roku było już inaczej. Znajomości, jakie zawarłem via FB właśnie... w sierpniu miałem okazję spotkać tych wszystkich ludzi osobiście. I to było wspaniałe. Nawet gdy okazało się, że nie wszyscy są tak wysocy jak się wydawało (śmiech).

W Polsce spędziłem 6 tygodni zaliczając dwa starty - Gdynię i Malbork. Oba - pomimo nie rozmienienia 5h uważam za bardzo udane. Gdynia była startem B. Malbork - pogoda była jaka była i o biciu rekordów czasowych ciężko było myśleć. Ale na obu tych imprezach udało mi się "strzelić misia" ze wszystkimi znajomkami. No i poznać więcej. Choć ciekawym doświadczeniem jest bycie znanym z tego, że jest się znanym.

Taka sytuacja. Po "herbie" idę z żoną do mojej firmy - a mam do niej niedaleko - skitrać rower. Nie chciało mi się go taszczyć na Karwiny. No i po drodze spotykam pakującego się do auta przyjaciela. Cześć, cześć - żono - to jest Maciek, Maćku - to jest Juszka. Na to Maciek woła żonę swą i mówi - żono, poznaj to jest Michał. Mieszka w Ekwadorze. I tyle (śmiech).

Skąd pomysł na dwudniowe wyścigi na Galapagos?

No bo naprawdę w tym Ekwadorze mieszkam. Więc blisko mam. A Galapagos jest miejscem na ziemi jedynym w swoim rodzaju. Zresztą zagrożonym dość, bo chodzą tu słuchy i plotki o sporych inwestycjach w infrastrukturę hotelową na samych wyspach. Tak więc jeżeli teraz jest drogo (ceny około podwójne, opłata za wjazd na wyspę 100$, itp.), to niebawem w ogóle niewielu śmiertelników będzie mogło sobie na wyjazd tam pozwolić. Kiedy więc zobaczyłem, że są tam jakieś zawody... no wybacz. Zapisałem się jako jeden z pierwszych (śmiech).

A że dwudniowe? - Bo w pakiecie taniej było (śmiech) Tak naprawdę nie wiem. W tym roku miałem tylko 2 starty. W zeszłym 14! (w tym jeden pełny IM, zdobycie Grand Prix Rumunii w grupie wiekowej). Więc jestem mocno wygłodniały startów.

W zeszłym roku zawody wyglądały troszkę inaczej. Triathlon był tylko olimpijski. I cały Challange ukończyło tylko 8 osób!

W tym nawet nie wiem ile zapisało się na najdłuższy dystans. To Ekwador jest. Nie ma nigdzie listy startowej. Dwa dni temu ogłoszono trasę - rower ma ponad 1.000 m przewyższenia, a maraton 600. Zastanawiam się tylko, czy będą punkty z żarciem po drodze czy mam brać plecak... (śmiech).

Dlaczego warto wesprzeć twoją zbiórkę na siepomaga.pl?

Bo to fajna zbiórka jest! Powodów jest kilka. Najważniejszy to ten, że i tak tam jadę. Więc skoro zawody są na kosmicznych dystansach (maraton po połówce!?) i w ciekawym miejscu, to można zainteresować tym kilka osób. Za wpłaty można "wygrać" ciekawe nagrody - od pozdrowień od żółwia, przez pocztówkę, po zestaw ekwadorski - kakao i kawa. A kakao robią tu najlepsze na świecie. No jest jeszcze kwestia golenia... Nie wiem czyj to pomysł, ale wąsy i brodę noszę już ponad 10 lat. I wbrew pozorom naprawdę się ucieszę, kiedy je ogolę za zebranie pełnej sumy lub pofarbuję na różowo na półmetku.

A dlaczego akurat Fundacja SYNAPSIS i autyzm? Powody są dwa. Mam jeden przypadek późno zdiagnozowanego autystyka w rodzinie. To raz. Ale to było bardzo dawno temu. Mam jednak też koleżankę, której 3- letniego syna leczono na wszystko już chyba, oprócz autyzmu. Poziom niewiedzy lekarskiej był zatrważający. Terapię rozpoczęto - ale pewnie grubo za późno. Może więc mój ból nóg i odciski pomogą innym dzieciakom zacząć terapię wcześniej.

 

WESPRZYJ ZBIÓRKĘ MICHAŁA JEŻEWSKIEGO

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Fundacja SYNAPSIS, ul. Ondraszka 3, 02-085 Warszawa, tel./fax: (+48 22) 825 87 42, e-mail: biegiemnapomoc@synapsis.org.pl
KRS 0000045919, NIP 526-030-25-22, BNP Paribas Bank Polska SA 46 1600 1169 0003 0132 3566 4001