Marcin, jak zaczęła się Twoja przygoda z triathlonem?

Marcin Suwart: Triathlon uprawiam od ok trzech lat. Najpierw przez 15 lat "pakowałem" bez opamiętania na siłowni. Ważyłem wówczas chyba dwa razy więcej niż w tej chwili. Później miałem epizod z kolarstwem tandemowym. Na jednych zawodach zdobyłem nawet medal. Wtedy właśnie zrozumiałem, że sport wytrzymałościowy to jest coś dla mnie! Niedługo potem poznałem Jarka. Po jednym z treningów, które prowadził, zadałem mu pytanie, czy nie pomógłby mi wystartować w zawodach triathlonowych. Zgodził się i tak staliśmy się prekursorami paratriathlonu w Polsce.

Płyniecie i biegniecie związani liną, trasę rowerową pokonujecie na tandemie – która z tych części jest najtrudniejsza?

Jarek Skiba: Najtrudniejsze jest pływanie. Wynika to między innymi z faktu, że Marcin nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tą dyscypliną sportu. Oczywiście postęp, jakiego dokonał Marcin przez ostatnie dwa lata i to, na jakim jest obecnie poziomie, wzbudza podziw i niewątpliwie zasługuje na szacunek. Dodatkową trudnością jest pływanie w otwartych naturalnych akwenach, kiedy dochodzą fale oraz wiatr, a na mnie jako pilota spada dodatkowy ciężar nawigowania. Przypuszczalnie nigdy nie będziemy tak szybcy, jak jeden zawodnik, niemniej już teraz uzyskujemy na pływaniu czasy w pierwszej setce podczas startów w zawodach, w których na niemal tysiąc zawodników jesteśmy jedynymi paratriathlonistami. To pozwala nam trenować bez kompleksów i równomiernie pracować nad coraz lepszymi rezultatami w każdej z trzech dyscyplin.

Marcin, a co dla Ciebie jako osoby niedowidzącej, stanowi największe wyzwanie podczas zawodów?

Marcin Suwart: Jak wspomniał Jarek największym wyzwaniem jest pływanie. Nie mam dużego doświadczenia z wodą. Wyobraźcie sobie, że ktoś zawiązuje Wam oczy, przywiązuje linką pod kolanem do przewodnika i każe przepłynąć naraz prawie 2 kilometry przez niespokojne jezioro. Mimo, że ze względów bezpieczeństwa najczęściej startujemy kilka minut przed całą stawką, po jakimś czasie inni zawodnicy zaczynają nas doganiać. Ich dotyk na ciele oraz uderzenia w wodę, gdy nas wyprzedzają, przepływające w pobliżu motorówki i skutery robiące dodatkową falę – wszystko to sprawia, że nadal w tej dyscyplinie nie czuję się komfortowo. Jednak nie na tyle, aby się poddać! Uwielbiam triathlon i cieszę się, że mogę brać udział w zawodach.

Dużym utrudnieniem jest także logistyka. Nie zrozumcie mnie źle. Organizatorzy w Polsce bardzo przyjaźnie nas przyjmują i idą na rękę w wielu kwestiach (dają nam odpowiedni bufor czasowy na starcie, czy wydzielają specjalne miejsce na rower), za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Jednak nie są to jeszcze zawody w pełni przystosowane do potrzeb paratriathlonistów. Podczas zawodów międzynarodowych, w których zdarzyło nam się startować, najdrobniejsze szczegóły były przygotowane z myślą także o zawodnikach niepełnosprawnych. Mamy nadzieję, że niebawem będzie tak również w Polsce.

Jarek, na zawodach i treningach twoje oczy są także oczami Marcina. Jak to jest kierować czterema nogami podczas biegu?

Jarek Skiba: Nogami, rękoma, a w zasadzie całym ciałem. Dla mnie jako trenera jest to niesamowite doświadczenie. Trenując i startując indywidualnie, można na moment się wyłączyć, aby skupić się na oddechu lub właściwym tempie. W przypadku treningów i startów z Marcinem nie ma takiej możliwości. Wiem, że Marcin mi w pełni ufa, a ja muszę zrobić naprawdę wszystko, aby czuł się komfortowo i bezpiecznie podczas każdej z konkurencji. Dużo czasu przebywamy razem, a zapowiada się, że będzie tego czasu jeszcze więcej. Lubimy się, sprzeczamy, rozmawiamy, cieszymy, martwimy, rozwiązujemy problemy i co najważniejsze startujemy razem dając wielu ludziom motywację do działania pokazując, że nie ma żadnych barier!

A propos komfortu i bezpieczeństwa - podobno na zjazdach potraficie osiągnąć nawet 80 km/h. Nie macie wówczas stracha?

Jarek Skiba: To prawda, siła tandemu jest ogromna. Marcin jest bardzo mocny w tej dyscyplinie, a dzięki firmie EuCO mamy sprzęt bardzo zaawansowany technologicznie o naprawdę imponujących możliwościach. Czasem myślę, że my jeszcze do niego nie dorośliśmy. Czy się boimy? Marcin, choć nie widzi, na pewno czuje tę prędkość. Mimo to ufa mi, a ja dbam o to, aby trasę pokonać szybko, ale i bezpiecznie.

Jaki jest Wasz największy dotychczasowy sukces w tej dyscyplinie?

Jarek Skiba: Największym sukcesem jest możliwość uprawiania tej dyscypliny sportu w zdrowiu. Brzmi bez sensu? A jednak. Marcin jest osobą niedowidzącą, z drugiej strony nie przeszkadza mu to startować w triathlonie i osiągać wyniki lepsze niż wielu pełnosprawnym zawodnikom. Ludzie często nie doceniają tego, co mają. Skupiają się na przeszkodach i trudnościach, zapominając jednocześnie swoich mocnych stronach. Marcin robi odwrotnie, widzi możliwości, a nie przeszkody i wychodzi mu to rewelacyjnie, będąc inspiracją dla wielu osób.

Marcin Suwart: My po prostu lubimy sport, kochamy triathlon i całą atmosferę z tym związaną. Każdy start jest inny i tym samym wyjątkowy. Miło jest być wśród osób, które tak jak my stają na linii startu i walczą z własną słabością. Uwierzcie, że sport to lekarstwo na całe zło.

W 2014 roku zostaliście powołani do kadry narodowej paratriathlonu na Letnie Igrzyska Paraolimpijskie w Rio de Janerio. To był Wasz główny cel, któremu podporządkowaliście cały poprzedni rok. A jednak w Rio Was nie zobaczymy. Co się stało?

Jarek Skiba: Faktycznie, do Rio nie jedziemy. Mało tego, nie pojedzie tam żaden męski tandem na świecie! Stało się tak, gdyż światowa federacja nie dopuściła do startu zawodników z kategorii PT5, czyli osób niedowidzących i niewidomych. Debiut tej fantastycznej dyscypliny sportu na Paraolimpiadzie potraktowany ma być bardzo pokazowo. Dlatego startują tylko wybrane kategorie. W pierwszej chwili jak przekazano nam tą informację byliśmy w szoku. Jak to? Dlaczego? Jednak po pewnej chwili stwierdziliśmy, że nic nie dzieje się bez przyczyny i pewnie tak musiało być... Ale wciąż trenujemy i startujemy. Powalczymy na zagranicznych imprezach jak np. Puchar Świata, czy Mistrzostwa Świata, oraz na naszym polskim podwórku biorąc udział w imprezach biegowych i triathlonowych. Dla nas najistotniejsze jest jednak to, że przez trening i sport możemy dbać o zdrowie. Co w przypadku Marcina, ktoś może uznać za absurd. Jednak tak jest. Mimo tragedii, jaka go spotkała, ten facet cieszy się każdym treningiem jak dziecko! Sport pozwala mu zachować równowagę i daje olbrzymie poczucie wolności.

Jakie są Wasze najbliższe plany?

Marcin Suwart: Naszym głównym celem jest zaświadczanie, że bariery w sporcie i w życiu codziennym nie istnieją. Natomiast jeśli chodzi o nasz kalendarz startowy, to zamierzamy wziąć udział w cyklu Pucharu Świata, a także Mistrzostwach Europy. Mamy nadzieję, że uda się nam zakwalifikować na sierpniowe Mistrzostwa Świata. Poza triathlonem na pewno będziemy brali udział w świetnych imprezach biegowych w stolicy, mam na myśli marcowy 10. PZU Półmaraton Warszawski i wrześniowy 37. PZU Maraton Warszawski.

Jak godzicie aktywność sportową z codziennymi obowiązkami?

Jarek Skiba: To wcale nie takie trudne (śmiech). Wystarczy dobry plan i pomoc dobrych ludzi. Możemy liczyć na wsparcie naszych najbliższych, przyjaciół, Teamu Biegiemnapomoc.pl, zawodnikoów, kibiców oraz oczywiście sponsorów. Bez nich trudno byłoby nam trenować i startować. Jednym słowem pomagają nam życzliwe osoby, a my pomagamy innym. Według mnie każdy z nas ma chęć pomocy, tylko może jeszcze nie każdy ją w sobie odkrył! Jedni z nas pomagają, robiąc małe uczynki każdego dnia, inni pomagają globalnie, a jeszcze inni może dopiero z tego wywiadu dowiedzą się, że pomaganie jest łatwiejsze, niż myślą, a do tego nadaje życiu dodatkowy sens.

Dziękujemy! Szalenie przyjemnie biegnie się na pomoc w Waszym towarzystwie.

Jarek Skiba: Dziękujemy Wszystkim, którzy nas dopingują i cieszymy się życiem każdego dnia.

Marcin Suwart: Siła!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Fundacja SYNAPSIS, ul. Ondraszka 3, 02-085 Warszawa, tel./fax: (+48 22) 825 87 42, e-mail: biegiemnapomoc@synapsis.org.pl
KRS 0000045919, NIP 526-030-25-22, BNP Paribas Bank Polska SA 46 1600 1169 0003 0132 3566 4001