Jak zaczęła się Twoja przygoda z triathlonem?
Namówił mnie Bartek Topa. Opowiedział o „Biegiem na pomoc", o całej idei oraz o pozytywnych wariatach, którzy już startują i wspierają przy tym akcję. Długo nie musiał mnie przekonywać.

Jaki jest Twój największy dotychczasowy sukces w tej dyscyplinie?
Nie lubię patrzeć daleko w przeszłość. Ze sportem jest jak z aktorstwem – uważam, że aktor jest taki, jak jego ostatnia rola. Myślę, że sukcesem było ukończenie ½ Ironmana w tym roku w Malborku, ponieważ był to naprawdę trudny wyścig, a ja świadomie postanowiłem tym biegiem pożegnać się na zawsze z chemicznymi wspomagaczami typu napoje izotoniczne, żele, batony, czy cola. Udało się i uważam to za swoje największe zwycięstwo.

Jak wspominasz swój start w Karkonoszmanie? Towarzyszyło mu kilka zakładów charytatywnych. Opowiedz o nich.
To była wielka przygoda. Żeby wszystko się udało, potrzebowałem pomocy kilku osób. Organizacją zajął się Mariusz Wisła z firmy ADD Creative. O rowery zadbał i samochód poprowadził sam szef firmy Airbike – Mikołaj Pytel, a w biegu wspierał mnie Jarek Skiba. Były jeszcze oczywiście wiernie kibicujące dziewczyny, ale one w zasadzie tylko przeszkadzały (śmiech).

Postanowiłem udostępnić darczyńcom powierzchnię na swoim stroju w zamian za wsparcie przekazane na rzecz „Biegiem na pomoc". Udało się – pojawiły się firmy, których logo z dumą niosłem na sam szczyt.

Kolejną atrakcją Karkonoszmana było wyzwanie, które zupełnym mimochodem rzucił mi MKON, czyli znany wszem i wobec oraz uwielbiany przez wszystkich triathlonistów Marcin Konieczny. Założył się ze mną, że klęknę przed najtrudniejszym podjazdem w Polsce i zwolnię poniżej 5 km/ h. Oczywiście przegrał zakład.

Poza tym Karkonoszman zjednoczył wokół mnie wielu wspaniałych ludzi o wielkich sercach. Ludzi, którzy potrafią się bawić, ale też pomagać. Najlepszym przykładem jest to, że na mojej koszulce pojawiły się dwa loga konkurujących ze sobą firm - Enervitu i Isostara. Na co dzień rywale, ale w słusznej sprawie potrafią zjednoczyć siły. A wszystko po to, aby pomóc wykrywać autyzm u dzieci. To jest prawdziwa magia Karkonoszy!

Jak oceniasz brak nominacji dla Rowerkowych Mistrzostw Świata 2014 podczas LOTTO Night of the Year?
Skandal i granda! Ale cóż, niezależnie od nominacji oraz werdyktów jury wszyscy i tak wiedzą, kto zorganizował najlepszą imprezę roku. W 2015 nie będziemy mieć sobie równych, więc szykujcie się!

Jak godzisz pomaganie i treningi z wychowaniem piątki dzieci?
Jest ciężko. Zwykle trenuje, kiedy jeszcze śpią albo wieczorem, jak już pójdą spać. (śmiech).

Nieraz brałem udział w charytatywnych imprezach razem z dziećmi. Już kilka razy moje latorośle uczestniczyły razem ze mną w organizowanym co roku przez Waszą Fundację rowerowym „Rajdzie na autyzm". Poza tym czynnie wspierają mnie w startach, m.in. w zeszłorocznej edycji „Biegnij Warszawo" czy „Wings for life" – charytatywnym biegu, który w tym samym czasie odbywa się w kilkudziesięciu krajach na całym świecie.

Myślę, że dzieci należy od najmłodszych lat uczyć tego, że warto pomagać innym. A jeżeli przy tym mogą spędzać razem ze mną aktywnie czas, zamiast marnować go, grając na komputerze czy siedząc przed telewizorem, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że daję im właściwy przykład. One zresztą bardzo to lubią i z ogromnym entuzjazmem wspierają tatę zarówno w trakcie startów, jak podczas regeneracji.

Jakie masz plany na przyszły sezon i czy możemy spodziewać się kolejnych dobroczynnych „czelendży"?
Plan jest prosty: pomagać i bawić się tym. Myślę, że ekipa Ditrich - Konieczny - Nowak - Mikusek - Wisła – Pytel w sezonie 2015 odpalą kilka granatów.

Dziękujemy! Biegnąc na pomoc w Twoim towarzystwie nie sposób się nudzić.
Mam lepsze hasło: „To zaszczyt biec z Tobą na pomoc".

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Fundacja SYNAPSIS, ul. Ondraszka 3, 02-085 Warszawa, tel./fax: (+48 22) 825 87 42, e-mail: biegiemnapomoc@synapsis.org.pl
KRS 0000045919, NIP 526-030-25-22, BNP Paribas Bank Polska SA 46 1600 1169 0003 0132 3566 4001